Dlaczego prawo nie nadąża za współczesnym życiem kobiet? 

Codzienność współczesnej kobiety to balans. Kobiety są liderkami, matkami, przedsiębiorczyniami i opiekunkami, a świat wokół nich pędzi z prędkością. Często dopiero w sytuacjach kryzysowych – przy rozwodzie, zakładaniu startupu czy walce o swoje prawa w pracy, zderzamy się ze ścianą, czyli przepisami, które nie przystają do naszych potrzeb.

Dlaczego wciąż musimy tłumaczyć systemowi, jak wygląda nasze życie? Czy prawo musi być przeszkodą, czy może stać się tarczą?Ewelina Miśko-Pawłowska opowiada o tym, dlaczego prawno nie nadąża za współczesnym życiem kobiet.

Dlaczego prawo nie nadąża za współczesnym życiem kobiet? 

Prawo powstawało w świecie, w którym kobieta miała być zapleczem systemu, a nie jego podmiotem. Model był prosty; mężczyzna zarabia, a kobieta dba o „ognisko domowe”. Na tym schemacie zbudowano prawo pracy, system emerytalny i wiele regulacji rodzinnych, dziś rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Kobiety prowadzą firmy, pracują projektowo, łączą role zawodowe z opieką, żyją w związkach formalnych i nieformalnych, funkcjonują w świecie cyfrowym. Prawo zaś wciąż często operuje konstrukcją etatowego pracownika i klasycznego małżeństwa, a problemem nie jest zła wola ustawodawcy, ale powolność systemu.

Prawo jest z natury konserwatywne, reaguje dopiero wtedy, gdy zmiana społeczna jest już faktem, a często niestety dopiero po kryzysie. Dodatkowo wiele doświadczeń kobiet pozostaje w prawie niewidzialnych; praca opiekuńcza, obciążenie emocjonalne, ryzyka cyfrowe. 

Formalna równość przepisów nie zawsze oznacza równość skutków, jeśli prawo ma być sprawiedliwe, musi uwzględniać realne życie kobiet już na etapie tworzenia norm, a nie dopiero wtedy, gdy luka stanie się problemem społecznym. 

Dlaczego system emerytalny „karze” kobiety za macierzyństwo? 

Emerytalny system premiuje ciągłość zarabiania pieniędzy, a nie ciągłość dbania o ludzi. Macierzyństwo natomiast oznacza przerwy w zatrudnieniu, niższe składki oraz wolniejszy rozwój zawodowy, a w systemie kapitałowym to niestety prosta droga do niższej emerytury. Finalnie kobieta rodzi przyszłego podatnika, ale finansowo sama na tym traci. To paradoks państwa, które deklaruje wsparcie rodziny, ale rachunek wystawia wyłącznie matce. 

Czy prawo do prywatności istnieje, gdy aplikacje śledzące kobiecy cykl wie o ciąży szybciej niż rodzina?

Formalnie tak, gdyż chronią nas przepisy o ochronie danych, w tym RODO. Choć trzeba dodać, że RODO opiera się w dużej mierze na mechanizmie zgody, ale zgoda w świecie aplikacji często jest formalna, a nie świadoma. Regulaminy liczą kilkadziesiąt stron, a przetwarzanie danych bywa rozproszone między wieloma podmiotami, realnie prywatność kobiet w erze cyfrowej jest krucha. 

Dane reprodukcyjne stały się cennym zasobem rynkowym, aplikacja analizuje cykl, algorytm przewiduje ciążę, firma przechowuje informacje, a państwo, w określonych sytuacjach, może żądać dostępu do danych. Problem nie polega na samej technologii, lecz na kontroli. Prywatność istnieje tylko wtedy, gdy kobieta ma realny wpływ na to, kto przetwarza informacje o jej ciele i w jakim celu, a dziś ta kontrola bywa iluzoryczna. 

Czy system prawny chroni ofiary cyberstalkingu?

Na papierze tak, kodeks karny penalizuje uporczywe nękanie, groźby czy rozpowszechnianie intymnych treści bez zgody. Ofiara ma więc formalne narzędzia ochrony, w praktyce jednak problemem jest tempo i podejście. Cyberprzemoc bywa bagatelizowana jako „konflikt w sieci”, a nie realna przemoc. 

Postępowania sądowe trwają miesiącami, czasem latami, w tym czasie treści krążą, są kopiowane, powielane i archiwizowane. Internet działa w sekundach, a procedura karna w terminach. Dlatego choć ochrona prawna istnieje, często nie nadąża za dynamiką szkody, a w sprawach reputacji i prywatności czas ma kluczowe znaczenie bo to, co raz trafi do sieci, bardzo trudno skutecznie z niej usunąć. 

Dlaczego praca domowa nie liczy się do PKB?

Ekonomia przez lata traktowała opiekę nad dziećmi, osobami starszymi czy chorymi jako „naturalną rolę”, a nie realną pracę, tymczasem gdyby wycenić całodobową opiekę nad małym dzieckiem, pomoc w lekcjach (korepetycje), sprzątanie (firma sprzątająca), gotowanie jak catering oraz organizację życia rodzinnego czyli menedżer projektu okazałoby się, że miesięczna wartość tej pracy to często kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych.

Gospodarka korzysta z tej pracy każdego dnia bo przecież ktoś wychowuje przyszłych pracowników, ktoś opiekuje się osobami starszymi odciążając system ochrony zdrowia, ktoś stabilizuje funkcjonowanie rodziny, dzięki czemu druga osoba może pracować zawodowo.

A jednak w systemie emerytalnym kobieta, która przez 15 czy 20 lat prowadziła dom i wychowywała dzieci, formalnie „nie pracowała”, nie budowała kapitału emerytalnego, nie zwiększała stażu, nie tworzyła wartości mierzonej składką i to jest jedna z największych iluzji prawno-ekonomicznych naszych czasów. Praca, bez której system by się załamał, w statystykach i świadczeniach praktycznie nie istnieje. Trwają analizy i prace nad zmianami, ale na razie nie ma jeszcze uchwalonej kompleksowej reformy, która wprost wyceniałaby pracę opiekuńczą jako składnik kapitału emerytalnego.

B2B – wolność czy pułapka?

Dla wielu kobiet model B2B to realna szansa na niezależność, wyższe wynagrodzenie, elastyczne godziny pracy, możliwość decydowania o własnym czasie, brak bezpośredniego podporządkowania przełożonemu. To często świadomy wybór, szczególnie w zawodach specjalistycznych.

Problem zaczyna się wtedy, gdy pojawia się sytuacja wymagająca systemowej ochrony, na przykład ciąża, choroba czy dłuższa przerwa w pracy. Poza Kodeksem pracy nie ma gwarantowanej ochrony przed rozwiązaniem współpracy, płatnego urlopu macierzyńskiego w klasycznym rozumieniu, zabezpieczenia w razie nagłego zakończenia kontraktu i stabilności dochodu.

Świadczenia zależą od wysokości dobrowolnych składek i wcześniejszego planowania, a to oznacza, że bezpieczeństwo trzeba sfinansować samodzielnie z wyższych stawek, które wcześniej wydawały się przewagą. Finalnie często się okazuje, że : 

– w teorii kobieta na swojej działalności jest przedsiębiorczynią silną, niezależną, elastyczną, 

– w praktyce, w momentach życiowych przełomów bywa sama wobec systemu, który chroni przede wszystkim etat.

Czy prawo dogoni życie kobiet?

Prawo rzadko wyprzedza zmiany, najczęściej reaguje dopiero po kryzysie, tragedii czy protestach. Z natury ma zapewniać stabilność, a to oznacza, że działa ostrożnie i powoli. Prawa kobiet w historii nie były po prostu przyznane. Były przez nas kobiety wywalczone, a to pokazuje, jak wolno zachodzą realne zmiany.

Czy więc prawo dogoni życie kobiet? Możliwe, ale tylko wtedy, gdy zacznie powstawać w dialogu z realnym doświadczeniem kobiet, a nie wyłącznie w reakcji na społeczne napięcia. Zmiana polega bowiem na dostrzeganiu faktów takich jak inny przebieg karier zawodowych, obciążenia opiekuńcze, ryzyka cyfrowe czy nowe modele rodziny.

Prawo może nadążyć, jeśli zacznie projektować rozwiązania dla rzeczywistości takiej, jaka jest, a nie takiej, jaka była kilkadziesiąt lat temu.

Czy system lepiej chroni „idealne ofiary”?

Często tak, ponieważ w tle wciąż działają społeczne wyobrażenia o tym, jak „powinna” wyglądać osoba pokrzywdzona. Kobieta spokojna, wycofana, okazująca emocje, łatwiej wpisuje się w utrwalony obraz krzywdy. Natomiast ta, która jest stanowcza, rzeczowa i konsekwentnie walczy o swoje prawa, bywa odbierana jako konfliktowa czy roszczeniowa.

To nie kwestia przepisów, lecz sposobu ich stosowania. Prawo jest jedno, ale ludzie, którzy je stosują, funkcjonują w określonych schematach myślenia. To właśnie te schematy potrafią wpływać na ocenę wiarygodności i reakcji na przemoc.

Wyobraźmy sobie kobietę, z moich konsultacji, która mieszka w dużym domu, jeździ dobrym samochodem i formalnie „niczego jej nie brakuje”. Jej mąż jest znanym przedsiębiorcą, darczyńcą lokalnych inicjatyw. Kiedy ona zgłasza przemoc psychiczną czy ekonomiczną, słyszy: „Ale przecież ma pani wszystko”, „To raczej konflikt małżeński”, „Może to tylko trudny charakter męża”. Zamożność bywa traktowana jako tarcza przeciwko przemocy, tymczasem przemoc nie ma klasy społecznej.

Właśnie o to chodzi w pytaniu o „idealną ofiarę”,  stereotyp mówi, że ofiara powinna być słaba, zależna, uboga, natomiast gdy kobieta jest wykształcona, majętna, pewna siebie, jej doświadczenie przemocy bywa kwestionowane.

Związki nierejestrowane – prawna próżnia ?

Coraz więcej par żyje razem latami, wspólny kredyt hipoteczny, inwestycje, dzieci. Często jeden z partnerów rezygnuje z części aktywności zawodowej na rzecz domu. Relacja funkcjonuje jak małżeństwo ale nim nie jest  i tu zaczyna się problem.

W przeciwieństwie do małżeństwa, w którym z mocy prawa powstaje wspólność majątkowa i określone obowiązki alimentacyjne, związek nieformalny nie tworzy automatycznie żadnej wspólnej ochrony majątkowej. Po rozstaniu nie ma podziału majątku „z urzędu”, nie ma domniemania wspólności dorobku, nie ma zabezpieczenia alimentacyjnego między partnerami, a często pozostaje skomplikowane rozliczanie nakładów i współwłasności.

W praktyce oznacza to, że osoba, która przez lata zajmowała się domem i dziećmi, może zostać bez realnego zabezpieczenia finansowego. Ekonomicznie słabsza strona, niestety najczęściej kobieta, musi udowadniać swoje roszczenia w oparciu o przepisy o współwłasności, bezpodstawnym wzbogaceniu czy nakładach. Prawo formalnie „niczego nie odbiera”, po prostu nie daje ochrony, a brak regulacji to także decyzja ustawodawcza tylko że milcząca. W zakresie związków nierejestrowanych w Polsce toczy się właśnie proces legislacyjny i pojawiają się konkretne propozycje zmian, chodzi o wprowadzenie nowej instytucji prawnej, która da parom żyjącym bez ślubu konkretne prawa i zabezpieczenia, takie jak ulgi podatkowe, dostęp do informacji medycznej, możliwość wspólnego rozliczenia czy prawo do wsparcia po rozstaniu, czekamy na ostateczne przepisy

Oliwia Kowalik: Dziękuję za rozmowę.

Ewelina Miśko-Pawłowska

Radca prawny, mediator, szkoleniowiec. Od ponad 20 lat świadczy pomoc prawną osobom potrzebującym wsparcia. Prowadzi własną kancelarię prawną, w której wraz z zespołem oferuje wsparcie w różnych dziedzinach prawa. Sama specjalizuje się głównie w prawie cywilnym i rodzinnym. Założycielka i redaktor naczelna pierwszego w Polsce portalu prawnego dedykowanego kobietom – www.prawokobiet.pl. Misją portalu jest motywowanie kobiet do zadawania trudnych pytań, poszukiwania rozwiązań oraz codziennego korzystania ze specjalistycznej wiedzy prawnej. Od 10-ciu lat prowadzi projekt Prawo Kobiet, a od trzech lat pełni funkcję prezes Fundacji Prawo Kobiet, której celem jest budowanie świadomości prawnej Polek, wzmacnianie ich przekonania, że mogą więcej – i że warto zawalczyć o swoje prawa, gdy zajdzie taka potrzeba.

Oliwia Kowalik
Oliwia Kowalik

Jestem studentką dziennych studiów Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Interesuję się muzyką, motosportem oraz gotowaniem. Wolny czas spędzam na siłowni, w towarzystwie przyjaciół lub śledząc najnowsze trendy w świecie mody. Tematy kobiece, moda i uroda są mi szczególnie bliskie – chętnie podejmuję się tworzenia treści, które inspirują, edukują i podkreślają siłę kobiecego głosu w mediach. W swoich tekstach łączę lekkość stylu z rzetelnością dziennikarską, wierząc, że dobre treści mają nie tylko informować, ale też budować zaangażowaną społeczność.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *