Ktoś musi biegać, żeby ktoś mógł leżeć. Dlaczego rzemiosło to najszybszy „slow business” świata?

Wyobraźcie sobie, że na Waszej ścianie wisi bukiet ślubny zamknięty w ramce. Zatrzymujecie na nim wzrok każdego ranka przy wspólnej kawie i podczas romantycznych wieczorów. Wracacie myślami do najważniejszego dnia w życiu i wszystko dookoła na chwilę zwalnia, wspomnienia, emocje, zapachy, dźwięki i smaki tamtych momentów odżywają na nowo. Jesteście tylko Wy. 

Ja patrzę na ten sam obraz i widzę coś innego. Pamiętam zakłopotanego kuriera, który przywiózł zalaną paczkę z kwiatami i moje walące ze stresu serce, gdy ją otwierałam, a także tysiące płatków, które rozkładałam w prasie 6 godzin, by nie zbrązowiały. Pamiętam dokręcanie śrub o godzinie, o której inni ludzie już śpią albo wstają na poranną zmianę. Sprzedaję spokój, ale to więcej niż ważne, byście wiedzieli, ile mnie jako rzemieślniczkę, kosztuje jego wyprodukowanie.

Kwiaty nie zaczekają

Uprawiam najpiękniejszy zawód świata – prasuję kwiaty i konserwuję tą metodą bukiety ślubne. Rozkładam je na pojedyncze płatki, suszę na płasko, a potem rekonstruuję z nich całe kwiaty i zamykam wspomnienie w ramce. Brzmi spokojnie, prawda? I tak faktycznie było, bo dzięki odnalezieniu życiowej pasji po zobaczeniu przypadkowego zdjęcia w Internecie, zyskałam sposób na wyciszenie się, całoroczny kontakt z naturą, rozplątanie gonitwy myśli i ogromną lekcję uważności, ale…do czasu oparcia na pasji mojej marki Z PŁATKA.

W tej branży tempo mojej pracy dyktuje biologia, a nie kalendarz. Świeży bukiet więdnie i jest to proces nieodwracalny. Okno między odebraniem kwiatów, a ułożeniem ich w prasie jest wąskie, a pierwsze dwa tygodnie suszenia decydują o wszystkim: o kolorze, kształcie, estetyce. W rękodziele, w którym medium jest żywy materiał nie istnieje pojęcie jutra. Jest tylko „albo teraz, albo wcale”.

Nisza jako przywilej czy przekleństwo?

Nie jestem pionierką konserwacji bukietów ślubnych w Polsce, przede mną zajmowały się nią także inne pracownie. Kiedy w 2022 roku zaczynałam prasować kwiaty, wiedzę i doświadczenie zbierałam metodą prób i błędów, patrząc, jak kolejne rośliny brązowieją i gniją. Początki były naprawdę niesatysfakcjonujące. Ubolewałam wtedy, że nie ma jednego miejsca ze skondensowaną wiedzą o tej sztuce, więc sama je stworzyłam, by inni też mogli poznać podstawy prasowania roślin i zdecydować, czy to dla nich, czy nie. A ponieważ pasja odnalazła mnie w najtrudniejszym jak dotąd momencie życia i nadała mu na nowo sens, to przyświecała mi myśl, że ujawnienie rąbka tajemnicy, może komuś pomóc tak samo, jak pomogło mnie.

Tak powstał pierwszy w Polsce e-book o prasowaniu kwiatów, a po nim kurs online i warsztaty, na które przyjeżdżają do Łodzi uczestniczki z całego kraju. Tutaj jednak ujawnia się także ukryty koszt wąskiej niszy: zanim cokolwiek sprzedasz, musisz najpierw opowiedzieć światu, że coś takiego w ogóle istnieje. Prowadzę, więc dwie gałęzie biznesu naraz. W jednej tworzę obrazy, a w drugiej edukuję rynek. Obie działają w rytmie, który z leżeniem na łące nie ma nic wspólnego.

Pasja jest paliwem, ale ktoś musi tankować

Przez blisko trzy lata prowadziłam Z PŁATKA po godzinach, łącząc prowadzenie biznesu z etatem menedżerki zespołu zajmującego się przeciwdziałaniem przestępstwom finansowym i praniu brudnych pieniędzy oraz z wychowaniem małego synka. Rano zajmowały mnie calle i spotkanie, po południu zabawki, a nocami pęseta i płatki. Firmę zarejestrowałam 3 sierpnia 2023 roku, bo po przekroczeniu progu przychodów na działalności nierejestrowanej, miałam na dopełnienie formalności zaledwie siedem dni.

Zakonserwowałam już ponad 250 bukietów i przy niejednym z nich, patrząc na czyjś zatrzymany spokój, pamiętałam włożone serce i własne nieprzespane noce. To nie jest dla mnie żal, a ogromna czułość i duma dla tamtej wersji mnie, która uwijała się jak mróweczka i wierzyła, że to wszystko ma sens i służy czemuś więcej, bo miała rację.

Często słyszę, że pasja to coś, co niesie się samo. Jednak nie wygląda to tak w praktyce. Pasja dawała i daje mi powód, jest moim „dlaczego” w biznesie, ale godziny musiałam dawać ja, a że doby nie da się wydłużyć. To odbywało się to kosztem czasu z rodziną, znajomymi i zdrowiem.

Slow nie znaczy „wolno”, lecz „z uwagą”

W 2025 roku otrzymałam Zielony Kursor na Gali Kursory Roku organizowanej przez Olę Gościniak, nagrodę dla marek promujących slow-life, upcykling i harmonię z naturą. Bardzo ją doceniam, choć uśmiecham się pod nosem, bo mój slow-life długo sprowadzał się do work-work, a nie work-life balance. W skrócie powiedziałabym, że biegam po to, żeby ktoś inny mógł się zatrzymać i właśnie tutaj paradoks przestaje być paradoksem. Slow w moim rzemiośle nigdy nie było tempem pracy, lecz wartością, którą oddaję klientkom: uważnością wobec każdego płatka, rzeczą zrobioną raz, a porządnie, wspomnieniem przywoływanym jednym spojrzeniem na sentymentalny obraz. Ktoś musi biegać, żeby ktoś mógł podziwiać, zachwycać się i wzruszać, i to jest cena, którą świadomie płacę każdego dnia, prowadząc swoją niszową, rękodzielniczą markę Z PŁATKA.

Od lipca biegnę już tylko w jedną stronę

Ten tekst piszę w momencie, w którym mój bieg właśnie zmienia kierunek, bo zdecydowałam się skupić wyłącznie na prowadzeniu firmy i rodzinie. Nie obiecuję sobie, że teraz będzie spokojnie, lecz inaczej. Będę biec w jednym kierunku. Na warsztatach, w wiadomościach prywatnych  i wśród znajomych, najczęściej pojawiało się jedno pytanie: jak ja to wszystko ogarniam. Jestem przykładem na to, że można wytrzymać niemal każde tempo, jeśli się wie, dokąd się biegnie. Jeśli coś Ci dziś doskwiera, to możliwe, że wcale nie prędkość, tylko trasa, która nie jest Twoja. Ja biegnę tam, gdzie na czyjejś ścianie nie wiszą kwiaty, a zatrzymane wspomnienia, przy których ktoś na moment zwalnia. Tego samego uczę osoby, które przychodzą do mnie po podstawową wiedzę o prasowaniu roślin, choć nie znajdą tego w oficjalnym programie moich autorskich warsztatów. Co dalej zrobią z tą wiedzą, jest już tylko ich. 

Daria Mazurkowska

Daria Mazurowska

Właścicielka marki Z PŁATKA, laureatka Zielonego Kursora 2025, konserwatorka bukietów ślubnych i promotorka sztuki prasowania kwiatów. Autorka pierwszego w Polsce e-booka o prasowaniu roślin „Ze mną pójdzie Ci jak z płatka, czyli o prasowaniu kwiatów od A do Z”, kursu online „Postawy prasowania kwiatów”, organizatorka warsztatów z prasowania kwiatów i tworzenia kwiatowych ramek. Liderka z wieloletnim doświadczeniem w zarządzaniu zespołami w korporacji, ambasadorka pierwszego raportu o działalności nierejestrowanej „Biznes start” Joanny Rułkowskiej oraz „E-learning w Polsce 2025” Oli Gościniak. Prywatnie mama, miłośniczka sztuki, podróży i kawy.

Oliwia Kowalik
Oliwia Kowalik

Jestem studentką dziennych studiów Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Interesuję się muzyką, motosportem oraz gotowaniem. Wolny czas spędzam na siłowni, w towarzystwie przyjaciół lub śledząc najnowsze trendy w świecie mody. Tematy kobiece, moda i uroda są mi szczególnie bliskie – chętnie podejmuję się tworzenia treści, które inspirują, edukują i podkreślają siłę kobiecego głosu w mediach. W swoich tekstach łączę lekkość stylu z rzetelnością dziennikarską, wierząc, że dobre treści mają nie tylko informować, ale też budować zaangażowaną społeczność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *