Sztuczna inteligencja potrafi dziś napisać umowę w kilka sekund i błyskawicznie odpowiedzieć na zawiłe pytanie prawne. Kuszące? Owszem. Bezpieczne? Zdecydowanie nie. Coraz więcej osób szuka pomocy prawnej u algorytmów, zapominając, że prawo to nie matematyka, a przede wszystkim kontekst, strategia i niuanse. AI nie ma intuicji, nie bierze odpowiedzialności za swoje błędy i potrafi bez mrugnięcia okiem zmyślać nieistniejące przepisy. Na sali sądowej ślepe zaufanie technologii może kosztować utratę majątku lub przegraną sprawę życia.
Dlaczego powierzenie swoich problemów sztucznej inteligencji to ogromne ryzyko i kiedy pomoc prawdziwego i realnego prawnika z jest absolutnie niezastąpiona? O tym rozmawiamy z Filipem Studniczka, Wrocławskim adwokatem z Kancelarii Chojka Studniczka Adwokaci.
Coraz większa część ludzi bezgranicznie ufa AI. Generują pisma, nie czytają ich i je podpisują. Skąd bierze się ta bezkrytyczna wiara w bezbłędność algorytmów?
Żyjemy w czasach powszechnego dostępu do informacji. Na co dzień, wszystko sprawdzamy w Internecie – kupujemy nowe garnki, czytamy opinie. Jedziemy na wakacje, czytamy opinie. Potrzebujemy załatwić sprawę – reklamację czy coś w urzędzie, szukamy w Internecie instrukcji. Z momentem gdy powstał chat GPT, czy Gemini, z którym możemy rozmawiać, a algorytmy te wyszukują nam rozwiązań w Internecie, pozwoliły na uproszczenie codziennego funkcjonowania. Zaczęliśmy konsultować z AI coraz to poważniejsze sprawy. Aktualnie, w naszej pracy, zauważamy coraz więcej pism, które również są pisane ze sztuczną inteligencją. Wiedza prawnicza jest wysoce specjalistyczna, zatem nie jesteśmy w stanie sami tego zweryfikować. Poszukiwanie prostych rozwiązań, nauczyło nas, że informacje w Internecie podawane następnie przez AI, są poprawne. Przekładamy to na każdy inny problem pojawiający się w życiu.
Dlaczego ludzie decydują się na wykorzystywanie sztucznej inteligencji do napisania pisma?
Rzeczą ludzka jest szukanie oszczędności. Jeżeli możemy zrobić coś sami, to dlaczego mamy płacić komuś za to? Stąd prawdopobnie przychodzi coraz częstsze wykorzystywanie AI do sporządzania pism. Jest to prostsze i tańsze. Nie musimy szukać adwokata, umawiać się na spotkanie, przygotowywać dla niego dokumentacji, konsultować się z nim i na koniec zapłacić za sprawę. Ślepo wierzymy, że AI zaoferuje nam to samo.
Czy pomoc AI w doradzaniu do sprawy może mieć swoje plusy?
Tak, AI może mieć swoje plusy. Może pomóc w uporządkowaniu stanu faktycznego. Może również podpowiedzieć jakieś rozwiązania, ale nie powinno to być żródło naszych odpowiedzi oraz instrukcji, co do której następnie będziemy się stosować. AI może nam pomóc, ale wiedza jaką przekazuje powinna być każdorazowo zweryfikowana.
W jakich obszarach AI może wspierać pracę prawnika, ale nigdy go nie zastąpi?
AI może wspierać pracę prawnika np. w porządkowaniu stanu faktycznego. Może pomóc również w przeszukiwaniu Internetu za potrzebnymi informacjami. Może pomóc w poszukiwaniu specjalistycznej wiedzy – tj. w jakiej dziedzinie nauki/techniki się poruszamy. Ale nie powinien nigdy zastępować bezpośrednio człowieka z wiedzą oraz doświadczeniem.
Ważnym jest również, aby korzystając z AI robić to umiejętnie i nie podawać tam żadnych danych, które objęte są tajemnice lub mogą stanowić dane osobowe.
Jakie konsekwencje może mieć zastosowanie błędnej porady wygenerowanej przez sztuczną inteligencję?
Najdalej idącą konsekwencją może być niewłaściwe podjęta decyzja. W naszym życiu codziennym jest wiele czynności prawnych, które wymagają spełnienia pewnych warunków dla swojej skuteczności. AI może nam błędnie doradzić, z uwagi na częste mieszanie stanów prawnych czy właściwych krajowo aktów prawnych. W przypadku sprawy sądowej i sporządzenia błędnego pozwu z pomocą AI, może się to zakończyć przegraniem sprawy. Oznacza to, że powstanie powaga rzeczy osądzonej i nie będzie możliwości ponownego złożenia pozwu do sądu.
Czy przeciętny obywatel jest w stanie wychwycić, że narzędzie właśnie serwuje mu prawniczą fikcję?
Niestety nie. Gdy sam testowałem AI i sprawdzałem jakie informacje przedstawia, to informacje te wyglądają naprawdę realnie i przekonująco. AI powołuje się na szereg orzeczeń, przywołuje doktrynę i używa prawniczego języka. Niestety orzeczenia najczęściej nie istnieją, a przywołane komentarze często mają zupełnie odmienny wniosek, niż ten który faktycznie znajduje się w monografii. To co serwuje nam AI wygląda naprawdę przekonująco.
Jak wygląda kwestia bezpieczeństwa danych wpisywanych do narzędzi AI?
Korzystając z AI musimy pamiętać, że uczy się ona na podstawie danych, które mu podajemy. Co do zasady, dane te wpadają do Internetu, a jak wiemy, w Internecie nic nie ginie. Przez swoją nieuwagę możemy doprowadzić do bezprawnego ujawnienia danych osobowych czy też danych objętych tajemnicą. Dane podawane do AI są następnie przetwarzane przez bliżej nieokreślone grono osób.
Dlaczego indywidualna analiza dokumentów przez prawnika jest bardziej wiarygodna niż automatyczna analiza AI?
Prawnik analizując dokumenty dla danego stanu faktycznego, poprzez swoje doświadczenie, jest w stanie odtworzyć pewien ciąg zdarzeń. Na tej podstawie, jest w stanie ustalić jakich dokumentów brakuje, albo jakie błędy zostały popełnione. AI nie posiada tej zdolności, aby odtwarzać stan faktyczny na podstawie przedstawionych dokumentów, nie analizuje również zachować międzyludzkich, które są bardzo istotnym elementem czynności cywilnoprawnych. W końcu Sąd analizując złożone oświadczenia woli, bierze pod uwagę zamiar stron, a nie jego dokładne brzmienie. Tego Ai nie jest w stanie przeanalizować.
Jakie błędy najczęściej popełniają osoby, które polegają wyłącznie na AI w sprawach prawnych?
Błędy z jakimi się spotkaliśmy, wynikają najczucie z nieznajomości prawa polskiego.
- Najczęstszym błędem jest powoływanie nieistniejących orzeczeń.
- Zdarza się, że w pismach wygenerowanych przez AI pojawiają się orzeczenia nieistniejących sądów – ostatnio spotkałem się z Sądem Okręgowym w Brzegu czy Sandomierzu.
- Innym błędem jest niewłaściwie opisany stan faktyczny w sprawie.
- Niewiele trzeba, aby zmienić całkowicie sens naszego przekazu. Czasami wystarczy przecinek, czy też zmiana szyku zdania.
- Ciekawym błędem jest również powoływanie błędnych podstaw prawnych – spotkaliśmy się z powoływaniem na BGB (niemiecki kodeks cywilny), kodeks zobowiązań czy w skrajnym przypadku nawet kodeks Napoleona.
Naszym błędem jest to, że nie czytamy ze zrozumieniem tego co AI nam oferuje. Nie mając wiedzy, nie sposób ustalić czy przedstawione podstawy prawne przez AI są prawdziwe.
Czy takie pismo w ogóle przechodzi przez wstępną weryfikację formalną?
Co do zasady tak. Poprawnie sporządzone pismo pod względem formalnym, może otrzymać dalszy bieg. Jednakże podstawa faktyczna naszego roszczenia może być błędnie opisana i w efekcie może zostać oddalone powództwo. Sąd po otrzymaniu pozwu sprawdza najpierw kwestie formalne – opłata, strony. Następnie, peozenbraniu całości materiału dowodowego, dokonuje się swobodnej oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego. Zatem błąd w kwestiach formalnych jest jeszcze do naprawienia. Błąd w kwestiach dotyczących stanu faktycznego, może być niemożliwy do naprawienia.
Oliwia Kowalik: Dziękuję za rozmowę.

Filip Studniczka
Adwokat i wspólnik kancelarii Chojka Studniczka Adwokaci, specjalizujący się w strategii prowadzenia sporów majątkowych oraz konfliktów zawodowych. Od ponad dekady wspiera klientów w sprawach, gdzie w grę wchodzą wysokie kwoty i reputacja zawodowa od skomplikowanych podziałów majątku (nieruchomości, firmy, udziały) po spory pracownicze kadry kluczowej, w tym dotyczące wypowiedzeń, kontraktów menedżerskich i zakazu konkurencji.













